Złota rada nie istnieje!
Bardzo trudno jest w kilku zdaniach napisać remedium na dolegliwości z którymi borykają dzieci i często dosyć krzywdząco określane w ten sposób.
Bardzo ważne w kontekście terapii (nie ma znaczenia czy myślimy o fizjoterapii, SI, logopedii, osteopatii czy psychologii) jest ustalenie prawdopodobnej przyczyny, dlaczego w taki sposób nasz mały człowiek reaguje na otaczającą go rzeczywistość. 


Coś, czego na pewno nie powinniśmy robić zarówno jako rodzice jak i terapeuci to uważać, że taki stan rzeczy jest normą i „kiedyś z tego wyrośnie”.
Wyrośnie, odpuści lub znajdzie inny sposób na odreagowanie ciągle pobudzanego układu nerwowego.




Co… lub kogo warto obserwować? 

Wychodzę z założenia, że ciało pacjenta komunikuje się w sposób bardzo jasny i klarowny. Nie bez powodu, na wizycie zanim terapeuta przystąpi do pracy manualnej lub nawet do rozmowy i wywiadu, obserwuje ruchy pacjenta, chód, postawę, skórę czy symptomy stresu.
To samo dotyczy niemowląt. Od wejścia do gabinetu obserwuję rodziców oraz dziecko jako zespół- ponieważ jak już kilkukrotnie było to podkreślane dziecko stanowi lustro swoich opiekunów. I jak w każdym zespole każdy ma swoje zadanie, ale, żeby dobrze brzmieli muszą się dostroić do siebie nawzajem.



Sytuacje, które zdarzają się bardzo często to takie, kiedy poprzez rozmowę, rodzice sami dochodzą do wniosku, że poziom ich stresu i zdenerwowania jest na tyle wysoki, że każdy z nich jest trochę jak #highneedbaby.
Styl życia, tempo, brak snu i jeszcze często rozmijające się wizje rodzicielstwa powodują ogromne przeciążenie układu nerwowego, po pierwsze u rodziców.
Dziecko w sposób naturalny przejmuje atmosferę i jego układ nerwowy również staje się przeciążony.




Jako rodzic zwróć uwagę na to jak się czujesz, jaki jest „klimat” w domu? Czy macie dla siebie czas? Czy dom jest miejscem cichym i spokojnym?
Dziecko opuszczające ciepłe, przytulne mieszkanie u swojej mamy, rodzi się do świata, które już na wstępie jest dla niego niesamowicie przebodźcowany.
To od Ciebie zależy, czy zaprosisz go do na piękny koncert,




w brzmieniu i głośności dopasowany do jego dopiero kształtujących się zmysłów czy od razu pójdziecie do kiepskiego klubu z tandetną muzyką techno. 


część 3- czyli trochę o pracy manualnej już niedługo!
